← Wróć do bloga Czy nadaję się do ligi kartingowej? Obalam mity o "zawodowcach"

Czy nadaję się do ligi kartingowej? Obalam mity o "zawodowcach"

Często widzę na torze klientów, którzy kręcą naprawdę niezłe czasy. Kiedy podchodzę i pytam: "Hej, czemu nie wpadniesz na ligę?", zazwyczaj słyszę tę samą odpowiedź: "Eee, nie, ja jestem za słaby. Tam jeżdżą lepsi ode mnie, narobię sobie wstydu".

To największy mit, jaki krąży wokół kartingu. Wiele osób wyobraża sobie, że amatorska liga to poziom Formuły 1, gdzie każdy błąd kończy się wyzwiskami, a zawodnicy mają własnych mechaników. Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Dziś powiem Ci, jak to wygląda od środka i dlaczego powinieneś spróbować swoich sił.

1. To są ligi AMATORSKIE

Słowo klucz to "amator". W ligach startują ludzie tacy jak Ty. Informatycy, handlowcy, studenci, ojcowie z synami. Wszyscy mają pracę, szkołę i normalne życie, a gokarty to ich pasja po godzinach.

Owszem, w czołówce są bardzo szybcy kierowcy, ale stawka jest zawsze podzielona. W połowie i na końcu stawki toczy się tak samo zacięta i fajna walka, jak na przedzie. Nikt nie będzie miał pretensji, że jesteś wolniejszy, dopóki jedziesz bezpiecznie i fair.

2. Nie musisz bić rekordów toru

Żeby wystartować w lidze, nie musisz być mistrzem prostej. Wystarczy, że potrafisz przejechać czyste okrążenie bez obijania się o bandy. To jedyny wymóg. Reszty nauczysz się w trakcie.

Paradoks polega na tym, że nigdzie nie nauczysz się jeździć tak szybko, jak podczas zawodów. Jazda za kimś szybszym pozwala podpatrzeć jego tor jazdy, punkty hamowania i triki, których nie zauważysz jeżdżąc samemu na czas. Jeden start w zawodach daje więcej niż dziesięć zwykłych przejazdów.

3. Atmosfera, której nie kupisz

To, co przyciąga ludzi do ligi, to nie tylko puchar plastikowy za 30 złotych. To klimat. Wszyscy zbijają piątki, gadają o tym, kto jak wszedł w zakręt i śmieją się z własnych błędów. To społeczność ludzi, którzy mają tę samą zajawkę.

Nowi zawodnicy są zazwyczaj witani bardzo ciepło. Stali bywalcy chętnie podpowiedzą Ci, jak pojechać szybciej, bo im też zależy na dobrym poziomie rywalizacji.

4. Jak zacząć?

Po prostu się zapisz. Serio. Nie czekaj, aż będziesz "gotowy", bo ten moment nigdy nie nadejdzie w Twojej głowie. Zawsze będzie ktoś szybszy.

Większość torów ma podział na grupy zaawansowania (finał A, B, C itd.), więc będziesz ścigać się z ludźmi na swoim poziomie. Spróbuj raz. Poczuj te nerwy na starcie, ten moment, gdy gasną światła i tę satysfakcję na mecie. Gwarantuję, że będziesz chciał więcej.