Większość osób, które przychodzą na tor, to samoucy. Oglądają F1, grają na konsoli i wydaje im się, że wiedzą, co robić. Wsiadają do gokarta, wciskają gaz i… po kilku wizytach orientują się, że ich czasy stoją w miejscu, a koledzy wciąż są szybsi.
Jako instruktor widzę to codziennie. Kierowcy walczą z gokartem zamiast go prowadzić. Popełniają błędy, których sami nie czują. Właśnie dlatego praca z trenerem na samym początku przygody to najlepsza inwestycja, jaką możesz zrobić. Oto dlaczego.
1. Złe nawyki trudno wyplenić
To najważniejszy powód. Kiedy uczysz się sam, nabierasz nawyków, które wydają Ci się naturalne, ale technicznie są błędem. Może to być złe trzymanie kierownicy, zbyt wczesne skręcanie czy patrzenie pod koła.
Jeśli utrwalasz te błędy przez rok, odkręcenie tego zajmie nam mnóstwo czasu. Kiedy zaczynasz z trenerem, od razu budujemy solidne fundamenty. Uczysz się poprawnej linii i pracy gazem zanim zdążysz nauczyć się robić to źle.
2. Z boku widać więcej
Kiedy siedzisz w gokarcie, działają na Ciebie emocje i adrenalina. Często wydaje Ci się, że jedziesz szybko, bo opony piszczą, a silnik wyje. Z mojej perspektywy wygląda to inaczej: widzę, że tracisz prędkość, bo "nadrzucasz" tyłem albo hamujesz za późno.
Trener to Twoje zewnętrzne oczy. Stoję na torze, analizuję Twój przejazd zakręt po zakręcie i od razu daję Ci znać, co poprawić. Jedna celna uwaga potrafi urwać sekundę z czasu okrążenia.
3. Szybszy progres to oszczędność kasy
Brzmi dziwnie, bo przecież trener kosztuje? Tak, ale policz to inaczej. Możesz wydać kilkaset złotych na 20 przejazdów, podczas których będziesz powielał te same błędy i frustrował się brakiem wyników.
Możesz też wydać tę samą kwotę na kilka sesji z instruktorem, po których zrozumiesz fizykę jazdy, linię wyścigową i punkty hamowania. Wiedza, którą zdobędziesz w godzinę z trenerem, samoukowi zajmuje często pół roku jazdy. Matematyka jest prosta.
4. Poczucie bezpieczeństwa
Gokarty to sport kontaktowy i szybki. Wielu początkujących boi się prędkości lub innych kierowców. Trener jest po to, żeby ten strach zamienić w respekt i kontrolę. Pokażę Ci, gdzie są granice przyczepności i jak bezpiecznie wyprzedzać. Dzięki temu będziesz czerpać z jazdy radość, a nie stresować się, czy wylecisz z trasy.
Podsumowanie
Nie musisz planować kariery w motorsporcie, żeby skorzystać z pomocy trenera. Nawet jeśli jeździsz dla zabawy, o wiele przyjemniej jest być szybkim i świadomym kierowcą, niż wiecznie oglądać plecy kolegów. Spróbuj raz, a zobaczysz różnicę.